11 sierpnia 2009

wywrotowiec

Tak się składa, że pisuję do propagandowego korpoperiodyku rozrzucanego z korpośmigłowców po całym terenie naszej firmy. Leży toto potem w miejscach publicznych i nikt nie przyzna się że czyta, chociaż czytają, co zaraz udowodnię.

Nie pytajcie jak się na tę fuchę załapałem, niech was też nie dziwi, że zgodziłem się od razu. Lans to lans i jak się powiedziało A, trzeba dobić do Z.

Bywają miesiące, że jaśniepanujący szefu korpooddziału ma zamysł, aby uświadomić naszych użyszkodników, jaką to ważną misję spełnia departament IT w ich życiu. Wtedy pisanie jest mordęgą - włożenie planów podboju świata w 2800 znaków bywa upierdliwe.

Jednak zazwyczaj Pan i Władca czasu nie ma i mogę odbębnić lżejszy tekst typu poradnikowego.

W firmie przeglądarka najczęściej pokazuje "Dostęp zabroniony. Korposieciowe Oko cię namierza. Leż na ziemi i czekaj na przylot grupy interwencyjnej.". Nie muszę dodawać że komunikatory są tępione jak zaraza, Allegro i Nasza-Klasa obłożono klątwą siódmej kategorii a za posiadanie Skype odcina się język.

Postanowiłem spróbować małej sztuczki.

Napisałem więc kryptowywrotowy kawałek o tym, jak w sieci zabezpieczonej zasiekami, fajerłolami, gniazdami CKM i polem minowym skorzystać z zablokowanego GaduGadu, Tlena i Jabbera.

Co najlepsze, zbieram teraz co jakiś czas wyrazy cichego uznania za ten artykuł. Pracownicy przeróżnych filii i komórek zesłani do mrocznego siciolochu zobaczyli maleńki płomyk nadziei.

Czasem budzę się z krzykiem i nasłuchuję walenia w drzwi korporacyjnych siepaczy, którzy wywloką mnie na pole i poderżną gardło "jak psu", za ten artykuł. Częściej jednak uśmiecham się, widząc, że jeszcze nie zablokowali tej strony, przez którą działa komunikator. Może sami korzystają?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz