dziś niesmaczny wpis, a raczej luźna (he he) obserwacja ze szkolenia na którym byłem... na przerwie tegoż nieciekawego kursu wybrałem się do hotelowej toalety, a za mną, w odstępach 1-2 minutowych, gromadka innych adeptów trudnej sztuki zarządzania centrami wsparcia. Po chwili cały kibel rozbrzmiewał symfonią pryknięć i zipnięć, przerywaną erupcjami nieco cięższego kalibru, czasem poukładanymi w całe serie i kanonady.
Krótko mówiąc - jak chcesz być informatykiem to przygotuj sobie dobry tłumik albo jakies leki. Pozycja siedząca przez 18h dziennie, złe odżywianie, brak ruchu, masa kawy i coli - po 10 latach takiej pracy w publicznej toalecie lepiej się nie pokazuj.
7 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz