Microsoft nie przestaje zaskakiwać. tym razem zaskoczył wujka i ciocię (opiekuję się ich pecetem), którzy spanikowani zadzwonili do mnie z prośbą o pomoc. "Banki nie działają, video na Onecie nie dział, nic nie działa!".
Kononowicz zawirusował komputer jak nic, pomyślałem w pierwszej chwili. W drodze na spokojnie przeanalizowałem kilka możliwych scenariuszy i ostatecznie postawiłem na automatyczną aktualizację przeglądarki.
Nie zawiodłem si?. IE8 - nowy lśniący i zabezpieczony w sposób godny przeglądarki prezesa Microsoftu. Cud że parsował CSSy i pokazywał jakikolwiek HTML, w końcu pewne kombinacje kolorystyczne też można uznać za atak na poczucie gustu i estetyki oglądającego.
3 minuty później (przestawiłem poziom zabezpieczeń z epicko-wysokiego na ledwie średni) wujostwo piało z zachwytu - a jaki to zdolny ten nasz trybik, jaki "każdychpieniędzywarty"... jak zwykle sypnęli grosiwem, żeby mi przy następnej okazji nie przyszło do głowy się wykręcać od pomocy.
Jadąc do domu pogratulowałem w myślach tym tabunom informatyków co to dorobią sobie do wakacji ratując setki, tysiące czy miliony podobnie nieobeznanych użytkowników.
Myślę, że to przemyślana taktyka małomiękkiej firmy - niech wszyscy wiedzą, że to jednak dobroczynna organizacja i innym też daje zarobić!
5 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz