Bo przecież oni mają ludzkie strony.
Kiedy dowiedziałem się, że idę do działu którego kierownikiem jest taki a taki człowiek, zacząłem lepić laleczkę voodoo i zastanawiać się jak tu podpieprzyć jego materiał genetyczny, np. włos z nosa, ślinę czy mocz.
Po miesiącu zastanawiałem się - lepszym wyjściem jest skok z 10 piętra czy może nagła zmiana pasa w drodze do pracy.
Po 3 miesiącach zacząłem podziwiać swojego szefa. Okazało się, że jego system 'biorę na siebie wszystkie możliwe zadania' ma sens. Odkąd przejął władzę nasz dział sukcesywnie podgryza inne komórki naszej firmy i zyskuje w ten sposób na prestiżu.
Nieco gorzej wychodzimy na tym my, jego pracownicy. Bo jego drugi system nosi nazwę kodową '10 lat pracowałem na stanowisko i nie zamierzam teraz kiwnąć palcem'.
W sumie go rozumiem. Jest jeszcze w wieku gdy:
- nikt nie patrzy na niego jak na łatwą zwierzynę do odstrzału,
- potrafi w miarę sprawnie i błyskotliwie odparować każdy zarzut dyrekcji czy konkurentów,
- chce mu się bawić w gierki personalne i podkopywanie ewentualnych następców,
- ma szansę na wyższy stołek, więc swoje siły kierunkuje w stronę wbijania szpilek w swojego szefa,
- po czterdziestce,
- polot nie ten i riposty już nie tak cięte,
- strach o przyszłość dzieci/wnuków jak mu się noga podwinie,
- pracy za tę kasę w tym wieku nie znajdzie,
Zatem musi też oszczędzać siły na przyszłość, jak będzie trzeba dawać odpór pretendentom do tronu, młodszym, szybszym, bardziej krwiożerczym, rekinom bez sentymentów i ludzkich odruchów (takie przecież rosną pokolenia).
Tak więc lepszy taki szef, niż pewna kierowniczka działu 'obok' kierująca się zasadą 'niczego nie dotykam a to co już mam ukrywam, a jak ktoś zapyta to nic nie wiem, a jak mi udowodni że jestem odpowiedzialna zgrywam zaskoczoną i zwalam na resztę firmy'.
Jej pracownicy od roku udają że coś robią, chodzą zestresowani, że wyda się iż nic nie robią, do kierowniczki boją się podejść bo znowu wymyśli napisanie procedury czy instrukcji do czegoś co nie istnieje.
Pracownicy mojego działu chodzą pewni że kolejny dzień będzie przechlapane, orka, za dużo tematów, za mało czasu. Przynajmniej mają jasność, że opierdalając się (np. pisząc takie blogi jak ten) mogą w każdej chwili z paska narzędzi windows 'podnieść' 10 okienek z aktualnie rozpoczętą pracą, monitorowanymi systemami, zaczętymi raportami i skryptami.
I nie są to żadne fałszywki!
Czego i Wam życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz