21 sierpnia 2009

kryzys wi@ry

czasem mam wrażenie że całe to "ajti" to ściema,

personel IT (dawniej "admini") dawno zgubił się w systemach, które obsługuje, serwisuje, wspiera, pisze procedury, monitoruje, debaguje, liczy kejpijaje, pilnuje dostępności, wdraża zmiany zgodnie z harmonogramami wydań, testów, serstów etc.,

audytorzy dawno przyzwyczaili się że "admini" nie łapią po grzyba jest ISO i wskaźniki nie są dotrzymywane,

użytkownicy dawno przyzwyczaili się do miernej lub żadnej jakości systemów IT i wsparcia bezpośredniego, nie wiedzą i nie chcą wiedzieć co to są wskaźniki i dlaczego tyle trzeba czekać na obsługę,

klienci płacą forsę nie wiedząc za co,

wdrożeniowcy dawno przyzwyczaili się, że firmy sprzedają kiepskie wdrożenia i nic z tym się nie da zrobić, bo przeciętny system, który wdrażają jest zbyt skomplikowany, aby nad tym zapanować,

firmy przyzwyczaiły się że wdrożenia kończą się fiaskiem i od początku ich celem jest podpisanie takiej umowy żeby nie ponieść kosztów tego fiaska,

Ogólnie moja teoria jest taka że globalne wdrożenie Informatyki do życia ludzkości zakończyło się gigantycznym fiaskiem i teraz już wszystcy położyli na to lachę - jest jak jest, panie, no co pan zrobisz, nic pan, panie, nie zrobisz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz