czasem mam wrażenie że całe to "ajti" to ściema,
personel IT (dawniej "admini") dawno zgubił się w systemach, które obsługuje, serwisuje, wspiera, pisze procedury, monitoruje, debaguje, liczy kejpijaje, pilnuje dostępności, wdraża zmiany zgodnie z harmonogramami wydań, testów, serstów etc.,
audytorzy dawno przyzwyczaili się że "admini" nie łapią po grzyba jest ISO i wskaźniki nie są dotrzymywane,
użytkownicy dawno przyzwyczaili się do miernej lub żadnej jakości systemów IT i wsparcia bezpośredniego, nie wiedzą i nie chcą wiedzieć co to są wskaźniki i dlaczego tyle trzeba czekać na obsługę,
klienci płacą forsę nie wiedząc za co,
wdrożeniowcy dawno przyzwyczaili się, że firmy sprzedają kiepskie wdrożenia i nic z tym się nie da zrobić, bo przeciętny system, który wdrażają jest zbyt skomplikowany, aby nad tym zapanować,
firmy przyzwyczaiły się że wdrożenia kończą się fiaskiem i od początku ich celem jest podpisanie takiej umowy żeby nie ponieść kosztów tego fiaska,
Ogólnie moja teoria jest taka że globalne wdrożenie Informatyki do życia ludzkości zakończyło się gigantycznym fiaskiem i teraz już wszystcy położyli na to lachę - jest jak jest, panie, no co pan zrobisz, nic pan, panie, nie zrobisz...
21 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz