blaza dopadła mnie około 6 roku pracy, kiedy sam na sam niemalże zostałem z moimi kochanieńkimi 300 użytkownikami.
Nade mną szef, który z pokoiku wynurzał się tylko zrobić sobie kawę, albo jak z centrali dostał joby że za mało pracujemy, pode mną tłum użyszkodników w miarę spacyfikowanych a przede mną internet i długie godziny do fajrantu.
Sytuacja trwała ze 2 lata z przeróżnymi zmianami, między innymi taką, że ja zostałem zwierzchnikiem swojego następcy i zrozumiałem jak można przesiedzieć cały tydzień czytając blogi o dupie maryni nie wynurzając się z pokoju.
Do dziś czkawką odbija mi się ten okres - brak chęci i motywacji do pracy, uzależnienie od sieci, nawyk płynnego przechodzenia od ważnego raportu dla szefa w stronę czytnika rss lub komunikatora lub zaczętego notka na blog lub fajnej flashowej gierki lub kawałka napoczętego kodu w php... łapiecie, sky is the limit.
Blaza to rzecz straszna. Dajcie więc spokój swojemu adminowi. On naprawdę stara się wam pomóc, ale po przekroczeniu pewnego progu zaczyna rozumieć że jakby się nie starał i tak 'wódki nie przepijesz, roboty nie przerobisz'.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz